niedziela, 18 sierpnia 2013

Zapach noworodka...


Urodziłam. 
Urodziłam ślicznego synka, który wczoraj skończył dwa tygodnie. 
Jestem przeszczęśliwa, choć nie zawsze było łatwo...
Przyznaję już na wstępie, że tego posta zaczęłam pisać jakiś czas przed porodem. Nie chciałam, aby niektóre rzeczy mi wypadły z głowy, dlatego zaczęłam je notować jak tylko wpadłam na pomysł napisania takiego podsumowania ciąży. Nie mogłam natomiast opublikować go wcześniej, ponieważ nie byłaby to pełna aktualizacja. Właśnie z tych powodów, kiedy Wy czytacie te słowa, ja tulę w ramionach swoje Maleństwo...



Ale zacznijmy od początku...

Najważniejsze momenty w ciąży


Dwie kreski -  ok. 2 tygodnia

Mimo, że planowane, chciane i wyczekiwane, pojawienie się drugiej kreski na teście wywołało burzę uczuć. Radość, ogromna radość mieszała się z lękiem (swoją drogą odczucia te zostały już do końca ciąży, ale o mniejszej intensywności). Stało się! Co teraz? Czy damy radę? Czy wszystko jest dobrze? To pytania, które przelatywały przez głowę niczym błyskawice po burzowym niebie.

 USG - ok. 12 tygodnia

Zobaczenie bijącego malutkiego serduszka na ekranie lekarskiego monitora to niesamowite przeżycie. Nieporównywalne z żadnym innym, chociaż tych innych jest sporo i każde z nich jest wyjątkowe na swój sposób. Jak wiadomo pierwsze miesiące ciąży obarczone są największym ryzykiem niepowodzenia. Między innymi dlatego ukazanie się na ekranie bijącego punktu jest taką radością. Oznacza bowiem, że natura spisała się i kolejny raz udało jej się stworzyć nowe życie. Widok ten staje się również kolejnym "namacalnym dowodem" istnienia dziecka. Z zresztą każde USG jest dużym przeżyciem, zwłaszcza dla tatusia, który przecież inaczej niż kobieta doświadcza oczekiwania na dziecko. Dlatego przyszłe mamy, nawet jeżeli Wasz partner nie jest przekonany do tego pomysłu, zachęcajcie go do odbycia chociaż jednej wizyty z Wami. Terminu następnej będzie pilnował sam ... :)

Pierwsze kopniaki - ok. 18 tygodnia

Pierwsze ruchy dziecka to jeden z tych momentów, których chyba nie zapomina się do końca życia. Przyznać muszę, że wyczucie ich wcale nie jest takie łatwe i oczywiste. Wśród wszystkich ruchów i dźwięków odbywających się we wnętrzu brzucha (czasami mam wrażanie, że w moim jest to liczba zdecydowanie nadprogramowa), wyczuć delikatne muśnięcie kilkucentymetrowej istotki nie jest proste. Kiedy już jednak wątpliwości znikają i już wiesz, że to śmieszne łaskotanie (zupełnie niezależne od Ciebie) to są pierwsze ruchy Twojego dziecka, zaczynasz ich wyczekiwać. Z czasem pływak staje się coraz silniejszy, co za tym idzie jego kopniaki również. I mimo, że po całym dniu bycia kopaną masz już dosyć, następnego dnia znowu zaczynasz na nie czekać i kiedy się rozpoczną- na Twojej twarzy pojawia się uśmiech...

Badanie połówkowe -  ok. 22 tygodnia

Samo badanie jest oczywiście bardzo ważne, ponieważ pozwala określić stan zdrowia Malucha. Dla zdecydowanej większości przyszłych rodziców słowa: "Wszystko jest w porządku" są bezcenne. W naszym przypadku jednak badanie połówkowe miało ogromne znaczenie z jeszcze innego powodu. To właśnie dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że będziemy mieli synka. Wiem, że są rodzice, którzy do samego końca nie chcą znać płci dziecka. Szczerze przyznam, że nie rozumiem za bardzo takiego podejścia, ale jak najbardziej je szanuję. My mimo, iż nie mieliśmy jakiś szczególnych preferencji i było nam zupełnie obojętne czy będzie syn czy córka, od razu chcieliśmy wiedzieć "co zmajstrowaliśmy" :) Była to czysta ludzka ciekawość. Ciekawość rodzica, który będzie przygotowywać pokój, szykować wyprawkę i wybierać imię...

Poród

No tak.... i tu mogłabym się rozpisać, bo jeszcze co nieco pamiętam... :)
Pamiętam, że jak wyjeżdżałam z sali porodowej, zadeklarowałam, że więcej tu nie wrócę, a mój syn będzie jedynakiem... pamiętam też, że w chwili kiedy zobaczyłam go pierwszy raz, cały ból gdzieś się ulotnił (tylko na chwilę, ale jednak)
Po tygodniu dopuszczałam już myśl o rodzeństwie, a teraz kiedy Sebastian tuli się w moje ramiona i nieśmiało się uśmiecha, jestem pewna, że było warto i z pewnością to powtórzę :)





Bilans

Bilans zysków i strat brzmi może bardziej ekonomicznie niż rodzicielsko, ale żadne skrupulatne podsumowanie nie może odbyć się bez takiego zestawienia. Nie zamierzam więc koloryzować ...

Zyski


  • Baaaardzo fajny biust :) Przynajmniej w ciąży. W okresie nawału pokarmu, jego kształt już odbiega od ogólnie przyjętej normy....
  • Niesamowity bagaż doświadczeń, emocji i doznań, które wzbogacają człowieka 
  • Pojawienie się na świecie nowej małej cudownej istotki, dla której ma się ochotę zrobić wszystko...


Straty


  • Cóż, z pewnością w ciąży tracisz swoją figurę. Dla niektórych może to być frustrujące i przygnębiające,  zwłaszcza jeśli dotychczasowe utrzymanie sylwetki kosztowało ich sporo wysiłku, a w ciąży waga skoczyła bez żadnych skrupułów. Pozostaje jednak mieć nadzieję, że jak obiecuje większość czasopism, uzyskanie poprzedniej wagi jest możliwe :)
  • Cellulit- mimo, że go zyskałam, to jednak pozwolicie, że zakwalifikuję go do strat :) Zatrzymanie się wody w organizmie u mnie nastąpiło już na samym początku ciąży i tak przez te długie 9 miesięcy musiałam patrzeć na te nierówności na swojej skórze. Rozstępy- kolejne co można zyskać w ciąży, a czego raczej by się nie chciało. U mnie na szczęście, dzięki heroicznej walce kremami, udało się uniknąć tego wątpliwego zaszczytu... Czego by tu jednak nie wymienić, w skrócie rzecz ujmując, decydując się na dziecko warto pogodzić się z faktem, że zmienia się nasze życie, w tym również nasze ciało. I nie chodzi mi o totalną rozpustę, brak kontroli w jedzeniu i zaniedbywanie się na całego " bo nie mam czasu, bo dziecko jest ważniejsze...". Wydaje mi się jednak, że należy podejść do tego tematu rozsądnie i z dystansem.Wszak czas robi swoje i nawet bez ciąży, nasze ciało przestaje być konkurencyjne dla tych młodszych...
  • Sama ciąża (przynajmniej dla mnie i zwłaszcza jej końcówka) pozbawiła mnie takiej fizycznej niezależności. Do tej pory byłam raczej samowystarczalna ... przykręcić śrubkę, wbić gwóźdź, przemalować regał... żaden problem. Oczywiście dawałam okazję wykazać się Marcinowi i zazwyczaj to on zajmował się tzw. zadaniami technicznymi, jednak zawsze miałam świadomość, że w razie czego mogę zrobić to sama. W ciąży zawiązanie sobie butów okazywało się nie lada wyczynem, nie mówiąc już o innych bardziej energicznych czynnościach... oczywiście chodziło mi o rozprawienie się np. z komarem :)

Muszę jednak przyznać, podsumowując całą to moją kilkumiesięczną przygodę, że ani ciąża, ani poród nie były dla mnie aż tak ciężkim i trudnym przeżyciem jak mi się to wydawało. Pierwsze mijało bez żadnych większych komplikacji czy przykrych doznań, drugie natomiast przebiegło w miarę sprawnie (przynajmniej według opinii personelu medycznego) i liczę, że już niedługo zupełnie o tym zapomnę ... :)

Jestem mamą! 

A teraz pozwolicie, że pójdę świętować swoją 30-stkę :)




3 komentarze:

Moje marzenia pisze...

Gratuluję:)

SkandiChic pisze...

Gratulacje! Dużo zdrowia dla maluszka :)

diabelska :) pisze...

Dziękuję :)
SkandiChic trzymam kciuki za Ciebie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...