wtorek, 18 czerwca 2013

Pędzel ... i nie ma mocnych

Dzisiejszy post będzie bardzo ... hmmm, malowany. 
Po ostatnim moim wyczynie- malowaniu ramek, o których pisałam tutaj , a które sądząc po komentarzach uznaliście za warte grzechu ( z czego bardzo się cieszę i dziękuję), postanowiłam zrobić swoiste podsumowanie swojej działalności malowniczej :)
Post będzie skierowany do osób, które chciałyby spróbować, ale mimo wszystko mają pewne obawy przed samodzielnym przerabianiem różnych rzeczy.
Zapewniam, że to nic trudno. Oczywiście istnieje ryzyko niepowodzenia. Może się okazać, że kolor wyszedł nie taki, że pojawiły się zacieki, że jeszcze coś poszło źle... Na początku może się to zdarzać nawet często... chociaż nie musi. Nic jednak nie zastąpi tej satysfakcji, kiedy patrzysz na koszyk, krzesło, fotel ... , które samodzielnie odnowiłaś, przeobraziłaś, zupełnie zmieniłaś.
I właśnie dlatego przedstawiam zdjęcia przedmiotów, które padły moją ofiarą:)
Niestety przy wielu z nich  majstrowałam jeszcze zanim założyłam tego bloga, w związku z czym nie mam większości zdjęć sprzed metamorfozy. Mam jednak nadzieję, że uwierzycie mi na słowo :)



Na początek kartony, które zakupiłam z myślą o przechowywaniu niemowlęcych rzeczy. Upolowałam je w Pepco, jedyną ich wadą były mało estetyczne czarne wykończenia ... Teraz są już białe :) 


Taboret zakupiony został na samym początku budowy jako jedno z pierwszych krzeseł :) niestety naturalny kolor wikliny średnio pasował do wystroju, więc został przemalowany. Nie inaczej było z szafkami nocnymi, które "koniecznie musiały być drewniane" ...

Szafka nocna zakupiona na Allegro u użytkownika drew-net. Prosiłam o wersję bez otworów na gałki, ponieważ planuję zamontować do niej inne uchwyty. Pan bez oporu się zgodził, dlatego z czystym sumieniem mogę polecić tego Allegrowicza :)



... a które miały pasować do komody, którą swoją drogą też przemalowałam, aby przełamać biel i błękit dominujące w sypialni.


Postanowiliśmy, że przez pierwsze miesiące synek będzie spał z nami. A przynajmniej w naszym pokoju...


Pozostając jeszcze w sypialni ... największym wyzwaniem był ikeowski fotel wiklinowy. Pod wpływem jakiejś aranżacji wypatrzonej w jednej z gazet wnętrzarskich, uparłam się, aby był granatowy ... Niestety nie udało mi się znaleźć ładnej granatowej farby, która utrzymałaby się na wiklinie. Musiałam więc improwizować :) Kupiłam farby w kolorze niebieskim i czarnym, po czym delikatnie, stopniowo je mieszałam, aby uzyskać odpowiedni odcień granatu. Niestety na zdjęciu nie wygląda tak fajnie jak w rzeczywistości :(


Ostatni  (jak na razie) mebel z tym pokoju, przy którym majstrowałam to sosnowy regał, który jednak docelowo wyląduje w pralni (którą pokazywałam Wam tutaj), a w sypialni zastąpi go również biały regał, ale z drzwiczkami, abym mogła w nim przechowywać pościel i inne tkaniny. W otwartym niestety za bardzo się kurzy. Na razie stoją w nim książki i drobiazgi, na które nie znalazłam innego miejsca.




Długo mogłabym wymieniać przedmioty, które przemalowałam. Nie ukrywam, że mam przy tym sporo radości. W pewnym momencie zastanawiałam się nawet czy to już nie jakaś choroba ...
Z zapartym tchem bejcowałam wszystkie drzwi w domu (kupiliśmy surowe drewniane, ku mojemu ogromnemu szczęściu). Spod pędzla wyszedł również kosz na brudną bieliznę (Ikea)


Gazetnik ...

Szafka była już biała, miała jednak czarne uchwyty ...


Ostatnio zabrałam się nawet za deskę do prasowania, która przez kontakt z parą buchającą z żelazka, domagała się już renowacji :) To jednak nie koniec moich poczynań. Co prawda chwilowo ciąża przystopowała moje zapędy (głównie ze względu na ostry zapach farby), ale w kolejce do malowania czekają: wysłużona już drabina, stare leżaki (o których pisałam tutaj), cały pokój dziecięcy i oczywiście taras. Jestem więc spokojna, bo będę miała co robić :)

Czy Wy również macie taką manię malowania ?

Jeśli nie, to jeszcze nic straconego :)


5 komentarzy:

LadyDi ... SZCZĘŚCIE jest wyborem ... pisze...

Wspaniale :) Wszystko wygląda pięknie ... masz pomysły, chęci, wizję i zdolne rączki !!!
pozdrawiam

diabelska :) pisze...

Dziękuję Tobie ślicznie :)
Pozdrawiam

SkandiChic pisze...

Świetne metamorfozy! Gratuluję talentu i pomysłowości :)

Anicja pisze...

Mogłabym napisać podobnego posta, nie zliczę ile puszkę z białą farbą już użyłam. To naprawdę prosta, tania i dająca świetne efekty metoda na drugie życie przedmiotów. pozdrowienia :)

diabelska :) pisze...

Dziękuję :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...